Evree vs Vaseline

Hej! 
Każda z kobiet lubi delikatną, nawilżoną skórę, gładką w dotyku. W tym celu należy przede wszystkim nawadniać swój organizm. Zarówno od środka, jak i z zewnątrz. 
Co robimy w tym celu? Na pewno pijemy dużo wody. Nie mogłoby zabraknąć również różnego rodzaju balsamów do ciała. Dlatego dziś przychodzę do Was z porównaniem dwóch produktów. Jak wiemy balsamów jest cała masa. Zarówno tych droższych jak i w przystępnych cenach. W ostatnim czasie przetestowałam balsam do ciała marki Eree max repair i Vaseline intensive care.

Regenerujący balsam do skóry suchej i podrażnionej z Evree zawiera między innymi olejek Arganowy. Na opakowaniu napisane jest, że zwalcza podrażnienia i uczucie ściągniętej skóry. Nasza skóra ma być zregenerowana, nawilżona i odzyskać zdrowy wygląd. 
Produkt marki Vaseline również ma głęboko nawilżać, szybko się wchłaniać i nie pozostawiać tłustego uczucia na skórze. 
Jak to wygląda porównując oba produkty? 
  Koszt każdego z produktów to ok. 20 zł za 400ml. Produkt Evree jest zdecydowanie gęstszy przez co również bardziej wydajny. Jednak jego zapach jest dość specyficzny i mówiąc szczerze nie przypadł mi do gustu, w przeciwieństwie do jego konkurenta, którego zapach bardzo lubię.


Idąc dalej - jak produkty sprawują się w kwestii nawilżania? Tutaj obaj 'zawodnicy' dają radę ;). Zawsze stosuję balsamy na noc,  przez co rano  mam uczucie nawilżonej skóry, co bardzo lubię. Nawilżenie jest tak intensywne, że nawet po porannym prysznicu nie zawsze stosuję kolejną dawkę produktu, ponieważ moja skóra tego nie wymaga. W szczególności, gdy wieczorem zdecyduję się na produkt marki Evree. Po jego użyciu efekt nawilżonej skóry utrzymuje się dłużej.
Jednak, gdy rano decyduję się na balsam jest to zawsze ten od Vaseline. Dlaczego?  Ponieważ, tak jak zapewnia producent produkt szybko się wchłania. Osobiście bardzo nie lubię, gdy skóra jest natłuszczona i mam uczucie, że wszystko się do niej klei. Właśnie takie mam odczucia po balsamie z Evree. O ile nie przeszkadza mi to, gdy stosuję go przed snem, tak w ciągu dnia doprowadza mnie do szału. Tutaj każdy już ma swoje upodobania. Jedni lubią taki efekt, drudzy nie. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy ;). Jak już wspomniałam drażni mnie jego zapach, dlatego aby odczuwać całkowity komfort raczej nie decyduję się na stosowanie go rano. 

Podsumowując: Po regularnym stosowaniu każdego produktu zauważyłam poprawę kondycji swojej skóry. Każdy z produktów intensywnie nawilża naszą skórę i zakup nie będzie totalną klapą. Jednak w moim przypadku szala przechyla się na korzyść produktu Vaseline. Przede wszystkim za to, że szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia tłustej skóry oraz ma przyjemny zapach.

Na dziś to już wszystko mam nadzieję, że Wam się podobało. 
Do następnego!

2 komentarze:

  1. Nie używałam żadnego z tych balsamów. Również nie lubię gdy moja skóra klei się w ciągu dnia od balsamu, dlatego od jakiegoś czasu podczas porannego prysznica używam balsamu Lirene, właśnie pod prysznic. Nie daje spektakularnego efektu, ale neutralizuje ściągnięcie skóry po użyciu żelu lub mydła. Nie zastąpi jednak porządnego nawilżenia w postaci treściwego balsamu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj ten od Vaseline. Ja go bardzo lubię :)

      Usuń