Tonik do twarzy Bielenda

Hejka!
Nadeszła jesień- chociaż patrząc na pogodę za oknem(u mnie śnieg) to można powiedzieć, że już nawet zima ;). Zawsze, gdy nadchodzą chłodniejsze pory roku staram się jak najlepiej wykorzystywać długie wieczory im towarzyszące. Moim ulubionym zajęciem jest chyba czytanie książek trzymając w dłoniach kubek gorącej herbaty z cytryną i miodem. W takim okresie bardziej dbam również o pielęgnację swojej skóry, włosów, cery. W moje ręce wpadło ostatnio wiele kosmetyków, które intensywnie testuje. Dziś przychodzę do Was z recenzją toniku marki Bielenda.


 
Moje nastawienie do toników do tej pory było bardzo neutralne. Jak jakiś zakupiłam, to używałam, ale nie był to nigdy produkt jakiejś pierwszej potrzeby. Muszę się przyznać, że w ostatnim czasie, w ogóle odstawiłam toniki i nie używałam żadnego. Kiedyś koleżanka poleciła mi toniki z Bielendy. Przy okazji zauważyłam go później w drogerii na półce-pomyślałam czemu by nie kupić :). Nie zastanawiając się zbyt długo wybrałam aktywny tonik korygujący Super Power Mezo Tonik. Za 200ml zapłaciłam ok. 13 zł. Tonik ma redukować pory i błyszczenie skóry, rozjaśniać przebarwienia,dodać blasku  i korygować jakość skróy.


Toniku używam dwa razy w ciągu dnia. Rano tuż po umyciu twarzy oraz wieczorem. Przecieram nawilżonym płatkiem kosmetycznym całą twarz przed nałożeniem kremu.
Po pierwszych kilku użyciach byłam bardzo zadowolona ze swojego zakupu. Dlaczego? Produkt pięknie pachnie, likwiduje uczucie napiętej skóry. Daje uczucie ulgi na skórze, które uwielbiam. Po całym dniu z pełnym makijażem uczucie, gdy moja cera odpoczywa jest dla mnie bezcenne.
Produkt posiadam stosunkowo długo. Ponad miesiąc minął od jego zakupu. Początkowo zużywałam toniku dużo, ponieważ nie mogłam się przyzwyczaić do dozownika. W wyniku czego wylewałam na płatek kosmetyczny nadmierną ilość produktu. Z czasem jednak się przyzwyczaiłam i nie ubywał mi tak szybko. Teraz z pewnością mogę stwierdzić, że produkt jest wydajny. Mam jeszcze prawie pół buteleczki. Mankamentem jest dla mnie dozownik- standardowy jak przy większości produktów tego typu. Mi zdecydowanie bardziej odpowiada dozownik w formie rozpylacza.


 Skóra po użyciu toniku z Bielendy jest dokładnie oczyszczona, złagodzone są podrażnienia. Na naszej cerze nie pozostawiona jest żadna tekstura po użyciu produktu. 
Po długim czasie odstawienia toników jestem bardzo mile zaskoczona. Nie robi cudów, ale pozwala nam zadbać o lepszą kondycję naszej cery :) Nie ukrywam, że zapewne zakupię go kiedyś ponownie. Lubię wracać do produktów, które się sprawdziły.Tonik z Bielendy trafia na moją półkę z bardzo dobrymi produktami, odpowiadającymi mojej cerze.
Na dziś to już wszystko. Do następnego! :)

2 komentarze:

  1. Używam wersji niebieskiej, mój ulubieniec, zawsze do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc zapewne niedługo i ja go wypróbuję :)

      Usuń