Maski w płachcie Unitouch Garden - hit czy kit?

Musze się przyznać, że dawo nie było tutaj recenzji kosmetycznej. Wszystko dlatego, że zdecydowanie mniej ostatnio skupiam się na kosmetykach. Postanowiłam jednka sobie, że będę Wam zdawać relację z takich kosmetyków na które naprawdę warto zwrócić uwagę. W końcu coś takiego pojawiło się  w mojej pielęgnacji, więc spiesze do Was ze zdaniem relacji :D




Mowa tutaj o maskach firmy Unitouch, które są dostępne np. w Sephorze. W moje ręce wpadły maseczki z serii Garden. Jak niektórzy pewnie wiedza, nigdy zbytnio nie przepadałam za maseczkami w płachcie - zawsze jakoś nei było mi po drodze z wypróbowaniem tego typu pielęgnacji. Jednak jak się w końcu skusiłam, to całkiem mi się to spodobało. W moje ręce wpadły trzy maseczki z tej serii: maska do twarzy z olejami eterycznymi z Jaśminu, maska to twarzy z ekstraktem z Orchidei i maska do twarzy z ekstraktem z Kawioru.
Coś co przykuło moją uwagę to skład tych masek w płachcie. Na stronie Unitouch  wyczytałam, że w maseczkach z tej serii żadne chemiczne środki konserwujące nie zostały użyte. Na stronie producenta - marki Unitouch przy kazdej maseczce z serii Garden możemy znaleźć filmik, który pokazuje jak założyć daną maseczkę. Powiem szczerze,  że sama z tego korzystałam, w momencie, jak musiałam z maski odkleić jedną z części :D



Pierwszą maseczką, która wylądowała na mojej twarzy była lekka maska do twarzy z olejkami eterycznymi z jaśminu. W skład maski wchodzi woda oceaniczna, ekstrakt ze świetlika, oraz oczywiście olejki eteryczne z Jaśminu. Maseczka ma zadanie rozjaśniające, kojące, relaksujące i nawilżające. Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to membrana, która pomaga założyc maskę, a następnie należy ja odkleić. No i oczywiście to, że maseczka ma bardzo dużo esencji. Płachta jest bardzo dobrze skrojona, co pozwalało na komfortowe jej użycie. Wszystko robiłam według instrukcji na stronie, według której maskę należy trzymać od 15 do 20 minut. Jaki był efekt? Przede wszystkim moja skóra na twarzy była delikatna, mięciutka, zaczerwienienia jakby nieco się zmniejszyły. bardzo przyjemne uczucie. Na drugi dzień, moja cera miała 'zdrowszy' wygląd. Co zdecydowanie mnie ucieszyło :)


Drugą maską po która sięgnęłam była maska do twarzy z ekstraktem z Orchidei. Składniki maski to:
ekstrakt z Orchidei Tajwańskiej, shydrolizowany ekstrakt z baobabu, woda oceaniczna. Zadaniem maski jest ujędrnienie, rozjaśnienie, nawilżenie i wyrównanie kolorytu naszej skóry. Maseczka, tak samo jak jej poprzedniczka również miała w sobie bardzo dużą ilość esencji. Ponownie krój maski był według mnie dobrze skrojony i atutem jak dla mnie były 'uchwyty' zaciągane na uszy - niesamowicie mi to pomogło. Przede wszystkim dzięki temu płachta bardzo dobrze przylegała. Czas trzymania maseczki jest taki sam jak w przypadku jej poprzedniczki. W tym czasie miałam wrażenie, że moja skóra dosłownie pije esencję, którą była nasączona płachta. Chyba tak się działo, bo płachta przy zdejmowaniu zdecydowanie miała już niewiele produktu na sobie. Efekty maseczki były podobne. Skóra była bardzo miękka, delikatna, efekt utrzymywał się również na drugi dzień. Skóra była ukojona, aż miło było na nią popatrzeć :)



Ostatnia pod lupę poszła maska z ekstraktem z kawioru. W skład maski wchodzi ekstrakt z kawioru, ekstrakt z hibiskusa oraz oczywiście woda oceaniczna. Maska ma za zadanie odżywić skórę, oraz działać przeciwzmarszczkowo. Tutaj równiez mamy płachtę z membraną i z bardzo rzadką esencją, która wręcz kapała z mojej płachty. Mimo wszystko tak jak w poprzednich przypadkach, płachta przylega bardzo dobrze. Chociaż miałam problem z okolicami oczu - w jedno oko wleciało mi nieco esencji, która zwyczajnie pociekła z maski. Efektem była skóra świetlista, miękka, a twarz nawet na drugi dzień wyglądała bardzo korzystnie, więc zdecydowanie na plus :)


Podsumowując - uważam, że naprawdę warto zwrócić uwagę na te maski. Sama chętnie sięgnę jeszcze po maskę z ekstraktem z orchidei - bardzo przemówił do mnie krój tej maski, idealnie przylegała - uchwyt na uszy to bardzo przydatna sprawa. Miałam wrażenie, że dzięki temu maska trzyma się idealnie. Cena każdej z masek z tej serii  to 44 zł w Sephorze.  Nie ukrywam - to dość sporo, nie mniej jednak warto się przekonać na własnej skórze jak działają maski Unitouch :)

2 komentarze:

  1. Jak dają efekty to na pewno warto wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My another blog is www.gulsahworld.com. I will be happy if you follow my new blog .Kisses

    OdpowiedzUsuń

Wybierając opcję WYŚLIJ wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez www.szmaratka.pl danych osobowych zawartych w powyższym formularzu, w celu otrzymania odpowiedzi na wysłaną wiadomość. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w Polityce prywatności

Copyright © 2014 Lifestyle, moda i uroda - Szmaratka.pl , Blogger